niedziela, 10 stycznia 2016

Bal przebierańców... Stormtrooper!

Magi Gwiezdnych Wojen uległ również mój syn, 3,5 letni Gustaw.
Doprawdy dla niego wszyscy są dobrzy, nawet Lord Vader, który był dobry, potem zły, by stać się znowu dobrym.
Stormtooper'y też są dobrzy, bo część droidów musi być dobra.
A my nie zamierzamy mu tej historii zmieniać, niech się bawi, przeżywa, wymyśla i tworzy.

W ubiegłym roku były smoki i Hobbit. Teraz jest Star Wars.

I zgodnie z życzeniem syna, na bal przebierańców strój przygotowałam. Był pomysł, że będzie Lordem Vaderem, potem Czubakom, R2D2, Stormtrooperem.

W końcu pozostał przy Stormtrooperze.
Wczoraj zwątpiłam, czy dam radę podjąć wyzwanie z kilku względów; braku pomysłu i braku czasu. Niemniej jednak tkaninę kupiłam i pojechałam na poszukiwanie stroju w sklepach. Po pierwszym znalezionym kostiumie w rozmiarze prawie że na mnie, kategorycznie zaprzestałam poszukiwań i wróciłam do domu mówiąc "Nie, no nie może być to aż tak trudne i zdecydowanie lepiej mi to wyjdzie niż to co jest w ofercie".

No i proszę, 4 godziny i oto efekt.

Do tego jeszcze ojciec przygotowuje stosowną broń, traktując pistolet na wodę czarnym spray'em. Ale by nie szerzyć grozy kostium pokazuję w wersji pacyfistycznej.

Pozdrawiam,
Megi













środa, 1 kwietnia 2015

Wielkanocny zając - konkurs


EDIT: Konkurs został zakończony. Wyniki znajdą Państwo na fb (klik) i w komentarzu pod postem. Serdecznie dziękuję moim czytelnikom za udział w zabawie. 
Do zobaczenia wkrótce!

Taki dziś psikuśny dzień, że postanowiłam zrobić Wam żarcik - niespodziankę.
Wpadłam na pomysł zorganizowania zabawy dla moich czytelników i fanów. 

Zajączek jednemu z Was przyniesie czapeczkę mojej produkcji. 



Zasady gry:
1. Musisz być moim fanem na facebooku (klik) lub subskrybować mojego bloga poprzez dołączenie go do swoich kręgów (google+ fallowers).
2. Pod tym postem (w komentarzu) lub na facebooku pod konkursowym zdjęciem pozostaw swój komentarz, zgłaszający chęć udziału w zabawie.
3. Cierpliwie czekaj do niedzieli!

Kilka istotnych informacji:
Zabawa trwa do niedzieli 05.04.2015 do godz. 12:00 (do tej godziny przyjmowane są zgłoszenia).
Nagroda to czapeczka mojej produkcji, projekt czapeczki ustalam indywidualnie ze zwycięzcą (a także dla kogo, czy dziecka czy osoby dorosłej)
W przypadku pytań proszę o kontakt na adres megiszyje@gmail.com .

Powodzenia!




poniedziałek, 30 marca 2015

Na fotelu siedzi...

Siedzę sobie w fotelu, popijam herbatkę i wzdycham.
Ah, co to będzie?!
Co to będzie, co to będzie? Ah!

W kwietniu rusza mój nowy, najważniejszy jak dotąd projekt (zaraz po projektach "Jestem mamą") "Mama wraca do pracy"! Projekt będzie w kilku odsłonach... oto jedne z nich...
"Mama porzuca maszynę do szycia"
"Mama nie będzie miała czasu już na nic"

Został tydzień, w którym to zamierzam uszyć milion rzeczy, no a na pewno to:
- dwie tuniki
- dwie marynarki
- dres i bluza
- dwie czapki
- dwie bluzy

Póki co wykroiłam czapkę i okazało się, że zabrakło ściągacza... jest pół. Jutro śmigam prędko do sklepu.
No i zamiast wycinać... piję sobie smaczną herbatę. Ah!

A tu znajdziecie moje ostatnie prace - jeśli zaglądacie na FB (ooo tu) to jesteście na bieżąco, a jak nie to czym prędzej nadrabiam zaległość

Pozdrawiam Was serdecznie!







A tu wspomnienie niedzielnego poranka i najlepszy syn w hamaku






środa, 11 lutego 2015

Mała księżniczka


Antonina, mała księżniczka <3 <3 <3 









Specjalnie dla niej przygotowana kocia bluza z kapturem i pomponem. Miał to być zestaw na urodzinowe party, jednak finalnie zdecydowałam się na bardziej "ciociowy" look. Potem wam pokażę.


niedziela, 25 stycznia 2015

Little dragon

Po tym jak wszem i wobec obwieściłam, że syn bal karnawałowy ma, a ja matka szyjąca szyć mu strój postanowiłam, przeszłam do realizacji. Gustaw już w październiku na pytanie za kogo przebierze się na bal przebierańców, zażyczył sobie smoka i przy tym postanowieniu wytrwał.
Po przemyśleniu tematu - bluza czy peleryna, za strój wzięłam się w zasadzie za 5 dwunasta, czyli w sobotę.

Poszło nieźle, z drobnym błędem w wykroju kaptura... na całe szczęście gdzieś w torbie znalazłam całkiem spory kawałek zielonej (tej samej) tkaniny, no i efekt możecie podziwiać poniżej.
Od początku wiedziałam, że ma być to połączone z tkaniną w pepitkę z której to miałam uszyć frak... spokojnie, na frak jeszcze zostało. O tym wkrótce!




Wybaczcie brak ostrości, w którymś momencie żelki się skończyły i syn postanowił zamienić się w prawdziwego smoka...zresztą zobaczcie dalej.











niedziela, 18 stycznia 2015